Czas na nowe recenzje od bibliotekarzy. Jagoda Nowak z Filii nr 40 poleca trzy książki: autobiografię wiele mówiącą o dzisiejszym świecie, studium, które zafascynuje miłośników literatury oraz pełną humoru opowieść dla dzieci, która powinna przypaść do gustu również dorosłym.

Edward Snowden „Pamięć nieulotna”

Po atakach terrorystycznych na Stany Zjednoczone Ameryki 11 września 2001 roku, Kongres USA przyjął ustawę USA PATRIOT, na mocy której wywiad amerykański zyskał nowe kompetencje w walce z terroryzmem. Właśnie w imię walki o bezpieczeństwo obywateli, ustawa ta przyznawała niemal nieograniczone kompetencje amerykańskiemu wywiadowi, nie ograniczając się jedynie do poszerzenia uprawnień w zakresie monitorowania i przetrzymywania osób mogących stanowić zagrożenie dla bezpieczeństwa narodowego. Ustawa stwarzała również możliwość dla masowej inwigilacji obywateli, przez co wielu krytyków podkreślało jej niekonstytucyjność. Okres po zamachach terrorystycznych dla każdego rządu stanowi najdogodniejszą okazję do wprowadzania ustaw ograniczających prawa i swobody obywatelskie. Sposób w jaki służby amerykańskie korzystały z nowych uprawnień miał w pełnym świetle ukazać się opinii publicznej dopiero w 2013 roku, za sprawą Edwarda Snowdena.
W swojej autobiografii „Pamięć nieulotna” Ed Snowden w bardzo klarowny i łatwy do zrozumienia sposób wyjaśnia czytelnikom czym był program PRISM realizowany przez Agencję Bezpieczeństwa Narodowego (NSA) i na czym miały polegać inne nadużycia wywiadu, łamiącego nawet zapisy PATRIOT act, nie wspominając już o ustawie zasadniczej.
Snowden był pracownikiem kontraktowym amerykańskiego wywiadu, oficjalnie zatrudnionym przez firmę prywatną lecz wykonującym pełnoetatową pracę analityczną dla CIA, a później NSA (w książce opisany zostaje szerzej powszechny system zatrudniania przez siły wywiadowcze pracowników kontraktowych za pośrednictwem firm zewnętrznych).
W „Pamięci nieulotnej” Snowden opisuje swoje życie rodzinne, doświadczenia szkolne, fascynację komputerami i przybliża nam siebie na tyle, aby każdy czytelnik mógł zrozumieć dlaczego młody niezwykle utalentowany chłopak wiodący bardzo wygodne życie, zdecydował się narazić wszystko w imię wartości, w które wierzy. Książka jest napisana bardzo starannym, reporterskim językiem, a jej lektura może sprawić przyjemność każdemu, nawet osobom nie śledzącym na bieżąco wszystkich wydarzeń politycznych. Mnie natomiast utwierdziła w przekonaniu, że Edward Snowden to postać z mojej bajki.

Edward Snowden. Pamięć nieulotna

Alain de Botton „Jak Proust może zmienić twoje życie”

Alain de Botton to człowiek instytucja; swoje życie twórcze poświęcił przybliżaniu czytelnikom zagadnień i pojęć, które mogą budzić przestrach. Stara się czynić podejmowane w swoich książkach tematy bardziej przystępnymi i niezależnie od tego, czy opisuje zawiłości filozofii Montaigne’a, czy współczesną architekturę, robi to z wymieszaną w idealnych proporcjach erudycją i lekkością.
W swojej książce „Jak Proust może zmienić twoje życie”, autor bierze na warsztat cykl powieściowy Marcela Prousta „W poszukiwaniu straconego czasu” oraz postać samego pisarza. Postaram się teraz streścić recenzowaną książkę w mniej niż piętnaście sekund, raz w kostiumie kąpielowym i drugi raz w kreacji wieczorowej…
W jednym z rozdziałów Alain de Botton przytacza między innymi bardzo ciekawe przykłady recepcji twórczości Prousta. Szef domu wydawniczego Ollendorf, któremu jeden ze współpracujących z nim autorów na początku 1913 roku zarekomendował publikację powieści, odpowiedział bez ogródek: „Przyjacielu mój, być może jestem tępakiem, ale nie rozumiem, dlaczego ten facet potrzebuje trzydziestu stron na opisanie tego, jak się przewraca z boku na bok w łóżku, zanim zaśnie”. Długość frazy Proustowskiej jest legendarna, jedno zdanie potrafi zajmować czterdzieści cztery linijki tekstu. Wynika to bezpośrednio ze sposobu w jaki Proust patrzył na rzeczywistość i z jaką wnikliwością przyglądał się wszystkiemu co go otacza. Często przerywał swoim rozmówcom prosząc o precyzyjne odtworzenie każdego detalu opisywanych przez nich wydarzeń, nalegał również aby pod żadnym pozorem nie spieszyli się. Jak słusznie zauważa autor, Proust wywoływał zakłopotanie u czytelników, nie tyle samą długością swoich powieści, co liczbą słów użytych do wyrażenia doświadczeń o których się opowiada. „Proust w sposób niewybaczalny przekroczył limit słów przysługujący danemu przedmiotowi z racji jego znaczenia”.
Książka de Bottona to niezwykle oryginalne studium biograficzne. Każdy aspekt życia Prousta rozpatrywany jest pod kątem tego, jaki wpływ mógł mieć na treść jego powieści oraz w jaki sposób może okazać się pomocny dla współczesnych czytelników. Lekcje, które wynosimy z przeczytania książki de Bottona różnią się znacznie od typowych poradnikowych zaleceń, są o wiele bardziej subtelne i skrojone na miarę zwykłych niedoskonałych ludzi.

Alain de Botton. Jak Proust może zmienić twoje zycie

Paul Maar „Pan Bello”

Paul Maar to urodzony w 1937 roku niemiecki pisarz, laureat wielu nagród literackich m.in. Niemieckiej Nagrody Literatury dla Młodzieży i Nagrody Braci Grimm. Nakładem wydawnictw Media Rodzina oraz Nasza Księgarnia, w Polsce ukazało się jedynie 5 książek autora. „Pan Bello”, w oryginale Herr Bello und das blaue Wunder, jest jedną z najnowszych książek autora, wydaną w 2005 roku.
Opowieść śledzimy oczami Maksa, dwunastoletniego chłopca, którego tato, Pan Sternheim jest właścicielem apteki przy Lwim Zaułku. Tato Maksa ma na imię Pippin, podejrzewam, że byłby wielce niepocieszony, iż wyjawiam publicznie tak delikatną informację, imię to ukrywa bowiem i uważa za nad wyraz dziwaczne. Pewnego dnia aptekę Pana Sternheima odwiedza starsza kobieta, przekazując mu w prezencie dużą pękatą butelkę z niebieską miksturą. Eliksir miał być sporządzony przez dziadka aptekarza, magika z Lwiego Zaułka. Z tak niecodziennymi i zagadkowymi podarunkami, należy obchodzić się z jak największą delikatnością, gdyby bowiem mikstura przykładowo rozlała się na podłogę, mógłby ją przecież ktoś wychłeptać… trudno szukać winnych pechowej sekwencji wydarzeń, która sprawiła, że kudłaty, poczciwy Bello zanurzył nos w napoju o tak nietypowej i kuszącej barwie.
Podobno istnieją czytelnicy, którzy nieczuli są na uroki powieści, w których zwierzęta takie jak pieski, ropuchy, czy misie koala obdarzane są cechami innych zwierząt, takich jak ludzie. Co gorsza jeśli w ludzie się przemieniają! Jeśli ktoś z Państwa ma jednak słabość do takich książek jak „Ferdynand Wspaniały”, „O czym szumią wierzby” oraz „Psi żywot” (o „Kubusiu Puchatku” i pluszowym zwierzyńcu nawet nie wspominając), zachęcam, aby dać szansę „Panu Bello”. Mocną stroną książki jest bez wątpienia humor. Pan Bello wikła się w wiele kłopotliwych sytuacji, pragnie również zdobyć serce urokliwej Pani Lichtblau wyznając jej otwarcie: „Ciebie lubię. Ty już mnie kiedyś głaskałaś”. Nie ma chyba kobiety, która nie uległaby tak prostym i pięknym słowom, zwłaszcza gdy osoba starająca się o nasze względy dodatkowo klęka i kładzie nam na kolana ogromną wołową kość…

Paul Maar. Pan Bello