Spektakle teatralne w kinie, problem marnowania żywności i filmowa historia z pięknymi obrazami w tle… to kolejne rekomendacje. Tym razem od Marii Bodys, bibliotekarki Filii nr 10. 

I
W 2016 roku, jako pracownik instytucji miejskiej, miałam możliwość skorzystania z kilku darmowych biletów na retransmisje spektakli National Theatre, które odbywały się w ówczesnym Multikinie Arkady. Nie znam się na teatrze, nie jestem miłośnikiem ani znawcą – poszłam z ciekawości: teatr w kinie? Pierwszy spektakl, drugi, trzeci – i… wpadłam jak śliwka w kompot. Przedstawienia londyńskiego National Theatre, retransmitowane w kinach we Wrocławiu i w całej Polsce, to prawdziwe uczty. Niektóre z nich to inscenizacje sztuk Szekspira, inne odwołują się do autorów bliższych naszym czasom, a wszystkie są przemyślane, dopracowane w najmniejszym szczególe… i w większości przypadków fascynujące. W najbliższym czasie odbędą się dwa spektakle, a ja chciałabym zwrócić uwagę Czytelników na jeden z nich (jest to druga retransmisja tego przedstawienia). „Audiencja” z Helen Mirren w roli głównej, to opowieść o królowej brytyjskiej Elżbiecie II. Przez kilka dekad władczyni w każdy wtorek gościła na prywatnej audiencji każdego ze swoich kolejnych dwunastu premierów. Treść sztuki nawiązuje do tego właśnie zwyczaju – na scenie pojawiają się aktorzy ucieleśniający premierów Wielkiej Brytanii oraz Helen Mirren, doskonale wcielająca się w królową: najpierw młodą, pełną życia, potem stopniowo coraz dojrzalszą, zmieniającą sposób myślenia, aż wreszcie zaczynającą się starzeć… Ten spektakl to prawdziwy majstersztyk, Mirren jest po prostu doskonała.

Retransmisja odbędzie się w Kinie Nowe Horyzonty, 16.11.2019. A jeśli ktoś woli filmową wersję biografii Elżbiety II, może obejrzeć „Królową” z 2006 roku, w reżyserii Stephena Frearsa – w roli głównej również Helen Mirren (film dostępny w filiach 11, 18, 22, 23, 58).

II
Gdy w sklepie wybieracie owoc – sprawdzacie najpierw dłonią, który z nich jest najmniej twardy? Ja zawsze sprawdzałam, ale parę dni temu… przestałam.
W 2014 roku ukazała się książka Marty Sapały pt. „Mniej”. Czytałam z zapartym tchem; zrobiła na mnie ogromne wrażenie i sprowokowała do kilku ważnych refleksji. Teraz zaś w księgarniach (oraz w naszych bibliotekach) pojawił się nowy tytuł: „Na marne” i natychmiast „złowiłam” egzemplarz. Cieszę się, że w większości filii MBP książka ma zamówienia i trzeba ustawić się w kolejce. Naprawdę warto.
Alarmujące informacje o tym, jak wiele żywności marnują Polacy, pojawiają się w mediach nie od dziś. Marta Sapała przygląda się temu zagadnieniu, przyjmując różne perspektywy. Zagląda do śmietników przy osiedlach blokowych, przetrząsa kontenery na odpady komunalne przy wielkich marketach. Koresponduje z piekarniami i restauracjami. Rozmawia z wieloma osobami. Aktywistami ruchu Foodsharing, kierownikami sklepów, naukowcami. Bezdomnymi, emerytkami, wykładowcami akademickimi. Pracownikami instytucji państwowych. Posłami i senatorami. Osobami, które doświadczyły głodu podczas wojny. Spektrum jest bardzo szerokie, dzięki czemu zyskujemy takież spojrzenie na całość problemu.
A problem istnieje. Dbałość o dobre wykorzystanie żywności nie musi wynikać z ubóstwa (choć w wielu przypadkach tak jest), ale przede wszystkim jest przejawem szacunku. A przecież na szacunek wobec pożywienia stać zarówno zamożnych, jak i ubogich. To nie kwestia majętności, ale postawy życiowej. W książce Marty Sapały znajdziemy mnóstwo cennej wiedzy nie tylko naukowej, ale także praktycznej – takiej, którą możemy zastosować w życiu codziennym. Jednakże Autorka ani przez chwilę nie stawia siebie w roli mentora, kogoś kto poucza innych, co mają robić i jak mają żyć. Sapała jest doskonałą obserwatorką, która patrzy, słucha, notuje, sprawdza – bez nadmiernego komentowania. Czytelnicy sami sobie mogą wysnuć wnioski. I to właśnie lubię w reportażach!

Marta Sapała: „Na marne”, 2019.
Książka dostępna w filiach: 04, 07, 12, 17, 18, 23, 27, 29, 31, 44, 55, 57, 58.

III
Sebastiao Salgado po studiach pracował jako ekonomista, miał przed sobą świetną karierę. Pewnego dnia jego żona kupiła aparat fotograficzny – był jej potrzebny podczas studiów. Sebastiao zaczął robić zdjęcia… i wkrótce rzucił intratną posadę, by zrealizować swój pierwszy projekt. Dziś jest siedemdziesięciopięcioletnim człowiekiem, którego fotografie nie przestają zachwycać odbiorców na całym świecie. Zrealizował kilka dużych projektów własnego autorstwa, zjeździł świat. Interesuje go przede wszystkim człowiek i jego społeczne problemy: adaptacje imigrantów w nowych krajach, migracje, konflikty etniczne etc. Nagłośnił sprawę głodu w Afryce, dokumentował katastrofę ekologiczną w Kuwejcie, pokazał światu pracowników kopalni złota w Serra Pelada… Film, który portretuje jego osobę i dokonania, powstał dzięki współpracy Wima Wendersa z synem fotografa, Juliano Salgado. Jest to przepiękny, czarno-biały dokument, w którym dwaj młodzi filmowcy towarzyszą Sebastiao w jego podróżach, wsłuchują się w jego refleksje, podsumowują dorobek życia. Całość jest refleksyjna, głęboka, trochę melancholijna; Salgado potrafi pięknymi zdjęciami mówić nie tylko o pięknie świata, ale i o jego brzydocie. Jest mistrzem, którego historię warto obejrzeć w skupieniu.

Film „Sól ziemi” (2014) dostępny w Mediatece.