Wychowałem się w pięknym zakątku świata w Kotlinie Kłodzkiej. Pochodzę z Nowej Rudy, a z mojego rodzinnego
domu widać panoramę Gór Sowich. Moja pierwsza wyprawa, na którą mama kupiła mi plecak i namiot, to były
właśnie Góry Sowie. Bardzo chciałem je poznać. To fascynujące móc odkryć dla siebie nowe miejsca – tak zrodziła się
moja pasja. Podróżuję od dziecka, coraz dalej i dalej. Mieszkałem we Wrocławiu, później w Kędzierzynie-Koźlu. Jednak tak bardzo zatęskniłem za Nową Rudą, że postanowiłem wrócić do korzeni i znowu tu zamieszkałem.

Pierwsza podróż zagraniczna to były słowackie Tatry. Pierwsza egzotyczna wyprawa to Ruanda, środkowa Afryka. Jako młody nauczyciel pracowałem w małej miejscowości – Przedborowa. Przyjechał tam ksiądz misjonarz, zaprzyjaźniliśmy się, a on zaprosił mnie do siebie. Nie potrafiłem sobie odmówić tej wyprawy. Zresztą, moje podróże często zaczynają się od przypadkowego spotkania, rozmowy, zaproszenia. W Ruandzie poznałem panią, której mąż był ministrem. Poznali się na studiach w Pradze i postanowili wspólnie przeżyć życie. Mieli piękny dom, bardzo luksusowy jak na warunki afrykańskie. W Peru spotkałem Polkę, która wyszła za mąż za peruwiańskiego Indianina. Podróżowałem razem z nimi. Korzystając z tego faktu zasypywałem go gradem pytań. Inna historia to wyprawa do
Japonii, której nigdy nie planowałem. Zostałem tam zaproszony uczestnicząc w pewnym weselu…

Podróże wiele mnie nauczyły, m.in. pokory. Zachwyca mnie wielka różnorodność świata, fascynują mnie miejsca, ale przede wszystkim spotkani tam ludzie. Przed każdą podróżą dużo czytam o nowym kraju, jednak najważniejsze są ierwsze godziny i dni spędzone na miejscu. Uczę się wszystkimi zmysłami – poznaję smaki i zapachy, obserwuję zwyczaje. Na przykład Japończycy to społeczność niezwykle zamknięta, a zupełnie inaczej jest w Indiach, gdzie ludzie
chcą z tobą rozmawiać i lepiej cię poznać. Organizuję wiele spotkań dla szkół, Uniwersytetów Trzeciego Wieku, a nawet więźniów. Opowiadam na nich o poznanych krajach, moich przygodach i doświadczeniach.

""

Podróż za koło podbiegunowe – Nordkapp, czyli 2250 km na północ

Podróż własnym samochodem przez Szwecję, Finlandię, Danię oraz Norwegię. Przez krainę tysięcy jezior, równinami Laponii, do norweskiego Nordkapp. Przemierzałem fiordy, fieldy i szkiery, wśród zapierających dech w piersiach gór i lodowców. Promami, mostami, tunelami w otoczeniu dzikiej zwierzyny i surowej północnej przyrody; pośród domków rybackich i drewnianych kościołów odkrywałem Skandynawię.

Szczegóły spotkania

  • 12 kwietnia, godzina 19:00
  • Biblioteka Turystyczna, ul. Szewska 78

Program całego festiwalu znajdziesz w zakładce Program festiwalu.